Rok 2012 rozpocznę od ślubnego wpisu nie bez powodu. W nadchodzących miesiącach czeka mnie dużo weselnej pracy, sprzęt duże unowocześnienie, mój warsztat przejdzie kolejne szlify, a zdjęcia (obiecuję!) będą jeszcze lepsze. Z tej też okazji prezentuje reportaż z dnia Agnieszki i Kamila, których serdecznie pozdrawiam! ;)

W ostatni dzień roku, małe podsumowanie… Oczywiście o zabarwieniu fotograficznym. Dość ciężko jest ocenić czy dany rok był fotograficznie „udany”. Jak można to sprawdzić? Postanowiłem wybrać kilka liczb, by móc podsumować kończący się rok. Jest to mocne uproszczenie (dla tych, którzy uważają, że jest ono za duże zapraszam do obejrzenia wpisów z 2011 roku) ale myślę, że chociaż trochę miarodajne…

Liczba zrobionych zdjęć: 22 060

Liczba wpisów na BLOGu: 31

Liczba wejść na stronę: 21 799

Liczba klientów: 13

Liczba zadowolonych klientów: 13

Liczba zdobytych fanów na FACEBOOKu: 331

Dla jednego mogą to być duże liczby, dla innego małe, dla mnie są one zadowalające i obiecujące. Wszystkie jednak zależą od Was – czytelników, kolegów, koleżanek, przyjaciół, klientów, rodziny, hobbystów. Dziękuję bardzo za ten rok! ;)

A co w przyszłym roku? Nowe wyzwania na sesjach (a kilka pomysłów kłębi się już w głowie), dużo ślubnych zdjęć, na warsztat pójdzie obróbka, a sprzęt czeka poważna, spora zmiana. ;) Zapraszam!

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! :)  

 Pierwsze pocztówki pojawiły się kilka miesięcy temu (link), dzisiaj postanowiłem zaprezentować te uchwycone w kończącym się już roku. W ostatnim czasie krajobraz zszedł na dalszy plan, co widać po ilości zdjęć z tej tematyki. Jedno się jednak nie zmienia, zamiłowanie do Tatr… Poniżej prezentuje sześć fotografii uchwyconych na różnych szlakach, po polskiej i słowackiej stronie w 2011 roku. Co sądzicie? ;)

Chcesz być na bieżąco? Zapraszam na facebook’owy fanpage. ;)

We wrześniu byłem uczestnikiem dwudniowych warsztatów organizowanych przez  SKULMAK w profesjonalnym studio MAKATA, prowadzonych przez fotografa mody Emila Bilińskiego. Jest to świetna możliwość wymiany doświadczeń, nauczenia się czegoś nowego i rozszerzenia swojego portfolio. Tym bardziej jeżeli pracujemy z najlepszymi ludźmi i najlepszym sprzętem, bez żadnych kompromisów.

Pierwszy dzień warsztatów teoretyczno-praktyczny, drugiego natomiast odbyła się całodniowa sesja, której efekty prezentuje poniżej. Z tego miejsca chciałbym bardzo podziękować całej ekipie, w szczególności Pawłowi, Emiliowi, modelkom oraz pozostałym uczestnikom za świetną atmosferę, nabytą wiedzę i doświadczenie. Więcej o samych warsztatach w backstage’owym wpisie. A tym czasem zapraszam do obejrzenia zdjęć! ;)



Jak podobają Ci się zdjęcia?

Daj mi o tym znać – skomentuj, polub na Facebooku lub wyślij gołębia pocztowego! :)

Obok najważniejszego – głównych zdjęć, nie mogę nie wspomnieć o warsztatach od kuchni… ;)

Pierwszego dnia zapoznaliśmy się ze studyjnym sprzętem marki PROFOTO oraz BRONCOLOR. Są to topowi producenci wśród tego rodzaju sprzętu, możliwości zatem są ogromne. Obok dyskusji, mogliśmy sprawdzić charakterystykę światła z różnych końcówek, pracować z lampami generatorowymi, a nawet zrobić kilka zdjęć średnioformatowym Hasselbladem. ;) Dla ludzi, którzy codziennie pracują w takich warunkach to chleb powszedni ale dla hobbistów, którzy mają swoje małe studia, skok był ogromny.

Drugiego dnia odbyła się całodzienna sesja zdjęciowa. Mieliśmy do dyspozycji 3 plany zdjęciowe (na każdym planie modelka, para asystentów), praktycznie nieograniczone możliwości oświetleniowe oraz świetnych prowadzących – Emila i Pawła. Zdjęcia trwały cały dzień by każdy z uczestników mógł zrealizować swój pomysł na zdjęcie, na każdym planie. A więc do dzieła! :)

Sesje rozpoczął Emil, pokazując jak pracuje z ekipą, modelkami, asystentami i jak przygotowuje materiał do obróbki. Co ciekawe efekty na bieżąco są sprawdzane na komputerze, a nie na ekranie aparatu.

Na zdjęciu po prawej widać jeden z generatorów (można powiedzieć zasilacz do lampy). Generatory mają olbrzymią moc, szybkie czasy ładowania i świetną jakość (powtarzalność) błysku. Jeżeli ktoś chciałby kupić generator Broncolor (taki jak na zdjęciu) musi się przygotować na wydatek rzędu 10 000 $. Oczywiście to koszt samego generatora, bez lampy. Choć nie o pieniądze tutaj chodzi, daje to wyobrażenie o możliwościach studia. Generatorów tej klasy przygotowanych dla nas było około 12, a to zapewne mała część magazynów Makaty. ;)

W tej branży, na najwyższym, szczeblu nie ma kompromisów – tego byliśmy uczeni. Kiedy klientem są takie firmy jak Play, TVN, Elle, Avon czy Twój Styl wszystko musi być dopracowane. Prosta sytuacja o której opowiadał Paweł – sesja reklamowa w plenerze, następuje awaria jednej lampy (tak, każdy sprzęt może się zepsuć), zawsze przygotowana jest druga zapasowa a nawet trzecia. Pojawienie się problemu, sprawna wymiana lampy, szybki powrót do zdjęć – przez klienta cały proces nawet nie zostaje zauważony. Cóż, to się nazywa naprawdę profesjonalne podejście… ;)

Cała nasza grupa i widoczny jeden z trzech planów zdjęciowych. ;)

A to zabawka warsztatów – sławna Broncolor Para. ;) W Polsce jest zaledwie kilka sztuk tej „końcówki”. Ma 3,3 metra średnicy, wymaga ogromnego statywu z wózkiem ale światło jakie daje jest rewelacyjne. W środku znajduje się lampa pierścieniowa, której odległość od powierzchni możemy regulować. Naprawdę robi wrażenie…

Na planach realizowaliśmy własne pomysły ale zawsze mogliśmy się zapytać o radę jednego z prowadzących – Pawła albo Emila. Emil Biliński to profesjonalny fotograf mody, jego zdjęcia możecie obejrzeć tutaj. Ci co oglądali ostatnią edycję Top Model, mogli widzieć Emila przy pracy, wystąpił w dziewiątym odcinku programu.

W tego typu fotografii nie chodzi tylko o wiedzę, sprzęt czy pomysły. Liczy się również umiejętność współpracy i wspólnego osiągnięcia zamierzonego efektu. Obserwując Emila przy pracy można było nauczyć się jak odpowiednio komunikować się z asystentami, modelkami, fryzjerką czy stylistką by nasz pomysł został zrealizowany. Wbrew pozorom nie jest to takie łatwe… ;)

Fotograf łączy cały zespół i tak naprawdę to on odpowiada za efekt końcowy. Na warsztatach uczyliśmy się wykorzystywać dostępne możliwości i współpracować z ekipą tak by nasz pomysł by w 100% zrealizowany.

Poniżej przykładowe fotografie z dwóch planów zdjęciowych. Praca w takim studio to sama przyjemność… :D

Warsztaty organizowane przez SKULMAK uważam za bardzo udane i polecam każdemu, kto poważnie myśli o fotografii studyjnej. Czego się nauczyłem? Mam nadzieję, że będzie to widać w kolejnych zdjęciowych wpisach. ;)

Pozdrawiam serdecznie!

© 2010 BLOG - Maciej Repecki www.maciejrepecki.pl Suffusion theme by Sayontan Sinha